Na welodromie w Sineu jeden z uczestników pobił czas Wouta van Aerta. To był ostatni dzień.
Wcześniej były Sa Calobra, Puig Major i rekord wysokości Grześka.
Dzień 1: Sant Salvador i czarno-złote Colnago
Pakiety powitalne, składanie rowerów i jedno pytanie przy każdym stojaku: czyje to? Czarno-złote, customowe Colnago Adama. Nowe, z tej samej rodziny co rower Pogačara.
Pierwsza runda: 118 km i 1055 m w górę, z Sant Salvador na deser - 4,9 km, średnio 7%. Rok temu ten etap przerwała nam burza na 13. kilometrze, tym razem od rana było pełne słońce. W klasztorze na szczycie wisi sześć tęczowych koszulek Guillema Timonera, mistrza świata z pobliskiego Felanitx.







Dzień 2: Sa Calobra i bufet z widokiem na morze
Mobilny bufet rozstawiliśmy na Coll dels Reis, 682 m n.p.m., z widokiem na morze. Dokładnie tam, gdzie zaczyna się zjazd do zatoki. Uczestnicy zatrzymywali się dwa razy: przed zjazdem i po powrocie z dołu, już po 10,2 km pod górę ze średnią 7%. W ankiecie ktoś podsumował to krótko: „Piknik + kanapki na Sa Calobrze - złoto”.





Dzień 3: Formentor, wisienka na torcie (i regeneracja, w teorii)
64 km i 895 m, najkrótszy dzień tygodnia i z założenia regeneracyjny. Z założenia. Na Coll de la Creueta piloci - Basia, Magda, nasza współzałożycielka, i Szymon - pościgali się z Damianem i Arturem. Potem już spokojnie przez półwysep do latarni na północnym krańcu wyspy, a tam kawa.








Dzień 4: Puig Major, etap królewski
139 km i 2455 m w górę. Coll d'Orient, Coll de Sóller, a potem 14,3 km wspinaczki pod najwyższy szczyt Majorki. Grzesiek pobił tego dnia swój rekord wysokości. Po drodze obowiązkowy Repsol, a pod hotelem zimna cola prosto z Boneshakers-lodówki.
Część uczestników wybrała własny etap królewski. Wynajęte Mini, dach w dół i wyspa oglądana z kabrioletu.













Dzień 5: Valldemossa w trzech wersjach
Zmęczenie weszło, więc dopasowaliśmy się do grup tempa: 170, 90 albo 70 km. Część pojechała pociągiem, część - jak Michał - zrobiła całą trasę na kołach. Cel był jeden: Port de Valldemossa, czyli „mała Sa Calobra”. Zjazd do portu, a potem 5 km pod górę ze średnią 7,3%.





Dzień 6: Puig de Randa i welodrom w Sineu
Ostatni dzień grupa pojechała ostro: 107 km przez interior i atak na Puig de Randa. Potem welodrom w Sineu i ściganki na betonowym owalu. Jeden z uczestników pobił czas Wouta van Aerta.
Rok temu Jędrek, nasz pilot i mechanik, zrobił tu kilka symbolicznych kółek po mokrym. Tym razem nikt nie jechał symbolicznie. Część uczestników miała tego dnia rest day na plaży albo w Son Bunyola, posiadłości Richarda Bransona.





Toast
Wieczorem był pożegnalny toast. Dwa dni po powrocie część uczestników zapisała się już na kolejny wyjazd.
„Czułem się jak z rodziną, a nie z grupą nowo poznanych osób.” - Michał
Kolarska Majorka - co warto wiedzieć
Sa Calobra i Coll dels Reis
Sa Calobra ma 10,2 km, średnio 7%, maksymalnie 9,7% i około 700 m przewyższenia. Najpierw zjeżdżasz z Coll dels Reis (682 m) do zatoki, a potem jedyną drogą wracasz w górę. Trasę zaprojektował na początku lat 30. inżynier Antonio Parietti. Najsłynniejsze miejsce to Nus de sa Corbata, zakręt o 270 stopni, w którym droga przechodzi pod samą sobą. Podobno pomysł przyszedł Pariettiemu do głowy przy wiązaniu krawata.
Puig Major - dach Majorki dla szosy
Podjazd od strony Sóller ma 14,3 km, średnio 5,9%, maksymalnie 7,7% i 843 m przewyższenia. Kończy się przy tunelu Monnàber, na około 880 m. Wyżej szosą na Majorce nie wjedziesz, bo na szczycie (1433 m) stoi wojskowy radar. Parietti chciał zbudować tam kolejkę na sam wierzchołek. Pierwszą próbę w 1936 roku przerwała wojna domowa, drugą II wojna światowa, a w latach 50. szczyt przejęła baza wojskowa.
Sant Salvador i koszulki mistrza
Sant Salvador nad Felanitx to 4,9 km ze średnią 7% i maksymalnie 9,6%, w cieniu drzew. W klasztorze na szczycie wiszą tęczowe koszulki Guillema Timonera. To kolarz torowy z Felanitx, który w latach 1955-1965 sześć razy zdobył mistrzostwo świata w wyścigu za motorami. Na szczycie jest kawiarnia, więc to dobry przystanek na kawę.
Kiedy jechać na rower szosowy na Majorkę
Wyjazd kolarski na Majorkę w październiku to dobre domknięcie sezonu. W ankiecie po wyjeździe padło, że pogoda była „jak na zamówienie”. Trasy da się skrócić albo wydłużyć, więc na jednym wyjeździe mieszczą się i 70, i 170 km dziennie.
Kolejna edycja jesienią 2027. Jeśli chcesz być pierwszy na liście, napisz na info@boneshakers.cc.




































