"Wiecie, co jest dużym plusem Szwajcarii? Flaga."

Ten suchar towarzyszył nam przez cały wyjazd - bo czerwona flaga z białym krzyżem jest tu dosłownie wszędzie. Nawet na szczytach przełęczy.

Przez sześć dni przejechaliśmy wszystkie kultowe szwajcarskie przełęcze - pętlę północną i południową. Cztery noce spędziliśmy w Meiringen, resztę w Andermatt. W obu miejscach jest na co patrzeć.

Dzień 1: powitlane śniadanie i Grosse Scheidegg

Zaczynamy od powitalnego śniadania. Magda robi swoją kultową owsiankę. Termometr pokazuje ponad 30 stopni - dla tego regionu to anomalia, normalnie jest tu bliżej 20. 

Zaraz po śniadaniu atakujemy Grosse Scheidegg - 16 km, 1260 m w górę, momentami ponad 16% nachylenia. Naszym zdaniem jedna z najładniejszych przełęczy w całej Szwajcarii.


Dzień 2: Grimselpass albo pętla północna

Plan zakładał samą Grimsel, ale część ekipy chce więcej - pełną pętlę północną: Grimsel, Furka, Sustenpass. Piloci się dzielą. Szymon jedzie na Grimsel, Jędrek prowadzi grupę na pętlę. Na starcie chmury, na szczycie już pełne słońce.


Dzień 3: dzień odpoczynku dookoła jezior

Teoretycznie dzień wolny. Część ekipy jedzie krótko do Interlaken na wspólne lody. Ale boys will be boys - reszta rusza dookoła drugiego jeziora, do Thun. Trasa niby płaska, ale komuś włączyły się ściganki. Kończymy razem na plaży w Brienz.

Dzień 4: piknik na Sustenpass

To był najlepszy piknik ze wszystkich naszych wyjazdów - trzeba to powiedzieć wprost. Wniesienie wszystkiego na wzniesienie zajęło chwilę, ale było warto. To też dzień transferowy - z Meiringen do Andermatt. Grupa jedzie rowerami przez Sustenpass, Szymon autem wozi piknikowe zaopatrzenie.



Dzień 5: F-U-R-K-A i pętla południowa

Kultowa Furka, 2429 m n.p.m., i jej hotel dokładnie w zakręcie serpentyny - tak dokładnie, że wygląda, jakby drogę zbudowano wokół niego. Docieramy tu od strony Andermatt. Ruch niewielki, widoki rekompensują wszystko. Jedziemy równym tempem - rozmowy, śmiechy i lekkie zmęczenie po kilku dniach w siodle. Z Furki ruszamy dalej na zachód - w planie jeszcze Nufenen, najwyższy punkt całej pętli (2482 m n.p.m.), i brukowany Gotthard.


Dzień 6: niespodzianka wyjazdu

W szwajcarskich Alpach nic nie jest oczywiste. Dzień rege to dwa dziewięciokilometrowe podjazdy i ponad 1000 m przewyższenia łącznie. Oberalppass - 2033 m n.p.m., mniej znany od pozostałych, ale równie dobry - a po drodze mijają nas charakterystyczne czerwone pociągi.


Na koniec - toast pożegnalny, wspomnienia z ostatnich dni i historie o tym, co razem przeżyliśmy.

Polskie Ardeny - podkarpackie ścianki, Dolina Sanu i Julin Slow Life

Polskie Ardeny - podkarpackie ścianki, Dolina Sanu i Julin Slow Life

Dwanaście osób i trzy dni po Podkarpaciu. Zaczęliśmy w Łańcucie w samo południe - część ekipy z Warszawy, część z Krakowa, reszta skądinąd. Dzień 1: Przyjazd, podkarpackie ścianki i kawa w EloVelo Przyjazd na miejsce około południa - powitania, uściski...

Czytaj więcej

Swiss made: Wiecie, co jest dużym plusem Szwajcarii? Flaga.

Swiss made: Wiecie, co jest dużym plusem Szwajcarii? Flaga.

"Wiecie, co jest dużym plusem Szwajcarii? Flaga." Ten suchar towarzyszył nam przez cały wyjazd - bo czerwona flaga z białym krzyżem jest tu dosłownie wszędzie. Nawet na szczytach przełęczy. Przez sześć dni przejechaliśmy wszystkie kultowe szwajcarskie przełęcze - pętlę północną...

Czytaj więcej

TdF: Ikony Alp Francuskich

TdF: Ikony Alp Francuskich

Sześć dni, dwie strony barierek. Tour de France to największy wyścig kolarski świata - ponad sto lat historii i kilkanaście milionów kibiców na trasie każdego lipca. Najpierw staliśmy w tym tłumie i czekaliśmy na peleton. Potem wsiedliśmy na rowery i...

Czytaj więcej